0

Organizacja fachowa.

Posted by admin on gru 9, 2011 in Numizmatyka

Numizmatyka to nie jakieś tam hobby, zabawka niewielu. Numizmatyka to ogromny biznes, dlatego też mając bogate tradycje w naszym kraju, posiada także własne towarzystwo. Organizacja skupiająca osoby fascynujące się różnymi monetami i banknotami to Polskie Towarzystwo Numizmatyczne. Korzenie tej organizacji sięgają końca dziewiętnastego wieku, a dokładnie roku 1888, kiedy to została ona założona w mieście Kraków. Ówczesna nazwa była trochę inna niż obecnie i brzmiała Towarzystwo Numizmatyczne. Dopiero w kolejnym, czyli dwudziestym wieku zaczęły powstawać kolejne oddziały organizacji numizmatycznej. Najpierw w Warszawie, potem w Poznaniu, a następnie we Lwowie oraz Bydgoszczy. Po II Wojnie Światowej, w latach pięćdziesiątych warszawski oraz krakowski oddział towarzystwa numizmatycznego weszły w skład Polskiego Towarzystwa Archeologicznego jako sekcje numizmatyczne. Jednakże już w roku 1971 ze względu na coraz szybszy rozwój i znaczny wzrost popularności numizmatyki w naszym kraju do nazwy tej organizacja archeologiczna zyskała nowy człon w swej nazwie. Od tej chwili twór ten zaczął nosić nazwę Polskiego Towarzystwa Archeologicznego i Numizmatycznego. Po upadku komunizmu nastąpiła również zmiana w nazewnictwa tejże organizacji i w roku 1991 przyjęła ona współczesną nazwę Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego. Jednocześnie PTN jest również członkiem Międzynarodowej Komisji Numizmatycznej. Read more…

 
0

Fachowe pismo numizmatyczne.

Posted by admin on gru 9, 2011 in Numizmatyka

Jak każda dziedzina życia, tak też i numizmatyka posiada swoje czasopismo tematyczne. Biuletyn numizmatyczny, bo taka jest nazwa tego czasopisma to dzieło wydawane kwartalnie przez Polskie Towarzystwo Numizmatyczne, a więc można rzec przez centralę polskiej numizmatyki. Jako jedyne na naszym rodzimym rynku wydawniczym zajmuje się również inwentaryzacją oraz naukowym opracowywaniem pieniądza zastępczego. Gdzie można spotkać się z tą gazetą? Na próżno byłoby jej szukać w kioskach. Jest ona skierowana do ściśle określonej grupy odbiorców w tym do praconików naukowych, kolekcjonerów, kustoszy muzeów co przekłada się na fakt, iż głównym kanałem dystrybucyjnym Biuletynu Numizmatycznego jest prenumerata. Na chwilę obecną około 700 egzemplarzy trafia tą drogą do członków Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego. Oczywiście nie jest to jedyna możliwość zetknięcia się z tym czasopismem, gdyż trafia ono także do około 100 placówek bibliotecznych bądź też muzealnych w naszym kraju. To jednak nie wszystko. Z Biuletynem Numizmatycznym możemy również spotkać się poza granicami Polski, gdyż jest on kierowany także do 41 różnych placówek zagranicznych. Z niego możemy się nie tylko dowiedzieć o wszelkich nowościach dotykających świat numizmatyki, ale również przeczytać ciekawe artykuły i opracowania dotyczące zagadnień ściśle związanych z dziedziną numizmatyki. Read more…

 
0

Banknoty o nominałach 100 i 500 zł z okresu reformy walutowej

Posted by admin on cze 30, 2011 in Numizmatyka

Reforma przygotowana w tajemnicy przez Sejm Ustawodawczy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej całkowicie zaskoczył wszystkich obywateli naszego kraju. Przygotowano w drukarniach szwedzkich, czechosłowackich oraz węgierskich banknoty, na które w ciągu paru dni miały zostać wymienione dotychczas obowiązujące banknoty z emisji z lat 1944-1947. Przelicznik wymiany był bardzo niekorzystany – 1:100 szczególnie, że przelicznik cen wyniósł aż 3:100, czyli  faktyczna wymiana wyniosła 1:300. Pośród nowych banknotów nie znalazł się nominał 1 złotego, który został zastąpiony przez monetę aluminiową – po raz pierwszy od lat przedwojennych. Najwyższymi nominałami w roku 1950 były banknoty 100 oraz 500zł. Banknot 100zł miał wielkość 172 x 82mm. Seria oraz numer banknotu (sześcio lub siedmiocyfrowy) był umieszczony na pomarańczowym nadruku oraz na marginesie i miał kolor czerwony.  Pierwsza seria była wydrukowana w czechosłowackiej drukarni Tiskárna bankovek Státní banky Československé, a następnie w PWPW w Warszawie.  Drukowane w Czechosłowacji banknoty były dość łatwo do odróżnienia – posiadały one ramkę wokół cyfry 100 na zadrukowanym polu. Awers był ozdobiony głową robotnika, natomiast na rewersie widnieje krajobraz przemysłowy. Był to najdłużej będący w obiegu banknot i popularnie był nazywany „tatusiem” posiadał on znaki wodne w kształcie profilu głowy dziewczyny na marginesie. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku seria KR została ponownie wyemitowana jako banknoty kolekcjonerskie. Banknotem o najwyższym nominale w 1950 roku był 500zł. Podobnie jak w przypadku banknotu 100zł, jego drukiem zajęła się czechosłowacka drukarnia w Pradze, a dodruki były wykonywane już w warszawskiej PWPW. Czeskie banknot były proste do odróżnienia – oznaczenia serii były jednoliterowy. Projekt banknotu ponownie powierzono Borowskiemu. Był to największy banknot nie tylko z nominału ale również jeśli chodzi o fizyczne wymiary – jego wielkość to 178 x 85mm. Na awersie widnieje głowa górnika, z tego więc powodu pieniądze te pośród obywateli były znane jako „brudas” bądź też „górnik”. Na rewersie widnieje obraz górników fedrujących węgiel. Na banknocie w jego zadrukowanej części oraz na marginesie widnieją oznaczenia literowe oraz  sześcio- lub siedmiocyfrowy numer seryjny.

 
0

Banknoty o nominale 5 oraz 10mkp

Posted by admin on cze 13, 2011 in Numizmatyka

Na części terenów byłego zaboru rosyjskiego utworzono Jeneralne Gubernatorstwo Warszawskie, które po zakończeniu działań I Wojny Światowej miało być przekształcone w Królestwo Polskie pod rządami podległymi Rzeszy Niemieckiej. Pod koniec roku 1916 na mocy dekretu Jenerał-Gubernator powołał Polską Krajową Kasę Pożyczkową, która miała być odpowiedzialna za emisję nowych biletów kasowych, nazwanych Markami Polskimi. Marki Polskie miały zastąpić rosyjskie ruble wg kursu 100 rubli – 216 marek. Pierwsze pieniądze do obiegu weszły w lipcu 1917roku. Pośród tych banknotów były nominały 5 oraz 10 marek polskich. Banknot 5 MkP, miał wymiary 130 x 85mm. Jako datę emisji podano grudzień 1916roku. Jednak pierwsza seria banknotów wyemitowana przez PKKP, miała dwie wady – pierwsza to umieszczenie napisu małymi literami: „Zarząd jeneralnego gubernatorstwa warszawskiego”, kolejnym niedopatrzeniem była treść notki prawnej gdzie umieszczono nieprawidłową nazwę emitenta. Treść tej notki brzmiała Rzesza Niemiecka przyjmuje odpowiedzialność za spłatę Biletów Kasy Pożyczkowej w Markach Niemieckich po cenie nominalnej”. Również ta treść została zmieniona w banknotach drugiej emisji. Banknoty o nominale 5MP pierwszej miały oznaczenia jedną literą A oraz siedmiocyfrowym numerem, co ciekawe, banknoty drugiej serii posiadały również oznaczenia serii A oraz serii B. Notka prawna oraz podpisy zarządu były umieszczone po lewej stronie awersu banknotu. Posiadał on znak wodny w kształcie ornamentu z gwiazdek i kółek na całej powierzchni banknotu. Na rewersie banknotu widnieje głowa kobiety dolną część banknotu zajmują powtórzone podwójnie numer serii. Banknot o nominale 10 marek był trochę większy i miał wymiary 140 x 90mm. Awers tego nominału jest bardzo podobny do banknotu 5MP. Notka prawna oraz nazwa zarządu w pierwszej serii również były poprawione na banknotach kolejnej serii. Podobnie jak w przypadku banknotów o nominale 5 MkP, 10 marek w pierwszej i drugiej, poprawionej serii miały podobne oznaczenia literowe „A” i siedmiocyfrowy numer seryjny. Banknoty te obowiązywały do końca 1918 roku.

 
0

Guldeny o róznych nominałach

Posted by admin on cze 6, 2011 in Numizmatyka

20 guldenów gdańskich z wizerunkiem Wieży Więziennej w Gdańsku albo 50 guldenów gdańskich z wizerunkiem domu podcieniowego czy wreszcie 500 guldenów gdańskich z wizerunkiem Wielkiej Zbrojowni to banknoty niezwykle dzisiaj cenne dla wszystkich kolekcjonerów oraz historyków zafascynowanych dziejami tak pięknego miasta jak Gdańsk. W okresie pomiędzy I a II wojna światową Gdańsk był wolnym autonomicznie miastem państwem pod nazwa Wolne Miasto Gdańsk. Wolne Miasto Gdańsk zostało utworzone z Gdańska oraz terenów mu podległych w roku 1920, jeszcze wtedy obowiązywała w nim jakoś oficjalny środek płatniczy marka niemiecka. Ale już w 1923 roku uchwała senatu Wolne Miasto Gdańsk wprowadziło swoja własna walutę jaką był gulden gdański. Z powodu większości narodowej jaką stanowił naród niemiecki napisy na banknotach oraz monetach były wyłącznie w języku niemieckim. Guldeny stanowiły wówczas w Wolnym Mieście Gdańsku prawny środek płatniczy. Jeżeli chodzi o monety to Wolne Miasto Gdańsk nie posiadało swojej własnej mennicy, wszystkie monety wybijane były w mennicy berlińskiej albo niektóre w Holandii. Zarówno monety jak banknoty guldenowe obowiązywały jako prawny środek płatniczy w Wolnym Mieście Gdańsku do roku 1939 kiedy to Hitlerowcy napadli na Polskę a Gdańsk stracił swoja suwerenność został przyłączony do III rzeszy. Gulden gdański obowiązywał dokładnie do dnia 30 września 1939 tj. przez miesiąc po włączeniu Gdańska do III Rzeszy ponieważ we wrześniu 1939 roku wartość guldena została ustalona przez władze niemieckie na 70 fenigów niemieckich według takiego kursu wymieniano go na marki niemieckie. Można je było jeszcze prze kilka miesięcy wymieniać w niektórych kasach niemieckich jakie utworzono na terenie byłego już wtedy Wolnego Miasta gdańska. Jednak nie wszystkie monety zostały wycofane z obiegu we wrześniu 1939 roku bo np. monety takie jak 1, 2, 5 i 10 fenigów pozostały w obiegu do końca II wojny światowej, a monety 1/2 i 1 gulden zostały wycofane dopiero w czerwcu 1940 roku.

 
0

Marka polska w latach 1918-1920

Posted by admin on maj 23, 2011 in Numizmatyka

Kiedy władze odrodzonej Polski przejęły władzę 11 listopada 1918 roku musiały borykać się z szeregiem problemów, do których należała między innymi sytuacja walutowa na terenie ziem odzyskanych. Cztery systemy walutowe, które odziedziczyły nowo powstałe władze wprowadzały dość sporo zamieszania. Postanowiono więc, że tymczasową polską walutą będzie marka polska – która do chwili odzyskania niepodległości emitowana była przez Polską Krajową Kasę Pożyczkową – twór całkowicie uzależniony od centralnego Rzeszy Niemieckiej. Po przejęciu władz PKKP, pierwszą rzeczą jaką trzeba było zrobić, to była wymiana pieniędzy na początek doszło do wymiany marek niemieckich, rubli oraz koron austriackich na wspomniane marki polskie. Wymiany dokonywano do końca roku 1918, a już 19.01.1919roku przejęta PKKP wyemitowała nowy banknot – bilet marki polskiej o nominale 500mkp. Banknot ten różnił się od emitowanych wcześniej marek polskich, zamiast podpisów zarządu generalnej Guberni na banknocie złożył podpisy Zarząd PKKP, ponadto pojawił się ważny napis z pozycji prawa – oświadczenie mówiące, że: ”Państwo Polskie przyjmuje odpowiedzialność za wymianę niniejszego biletu na przyszła polską walutę według stosunku, który dla marek polskich uchwali Sejm Ustawodawczy”. Kolejna emisja banknotów wypadła już w drugiej połowie lutego, kiedy pojawił się banknot 100mkp, z podobizną Tadeusza Kościuszki. Banknot ten posiadał pierwsze zabezpieczenia w postaci znaku wodnego w kształcie plastra miodu na całej powierzchni banknotu, choć była również seria oznaczona IIIA, która posiadała znak wodny o kształcie orła. W sierpniu 1919 roku została wyemitowana następna seria banknotów o nominałach od 1 do 1000mkp. Banknoty były dość zróżnicowane graficznie, na większości z nich widniał wizerunek Naczelnika Kościuszki, tylko na trzech była umieszczona podobizna królowej Jadwigi. Bardzo szybko wprowadzono również banknot o nominale ½ marki polskiej, ozdobionej również głową Kościuszki. Co ciekawe wszystkie te banknoty nawet te o najmniejszym nominale posiadały już znaki wodne.

 
0

Monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego- mieć czy nie mieć.

Posted by admin on maj 16, 2011 in Numizmatyka

Poza aktualnymi monetami różnych krajów kolekcje numizmatyczne często zawierają też dowody na historyczne znaczenie monet, pewne szczególnie piękne okazy monet, które odegrały wielką rolę w historii, albo z jakichś innych powodów warte są przechowania.
Wyjątkowymi numizmatami są monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego, które spełniają obie te przesłanki: po pierwsze są świadkami historycznej reformy monetarnej, a po drugie, mają opinię najładniejszych polskich monet, jakie kiedykolwiek były bite.
To kwestią wyboru kolekcjonera jest, na czym chce skupić się prowadząc swoją kolekcję i niewykluczone, że monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego nie znajdą się w kręgu jego zainteresowań. Jednak patrząc na nie, trudno oprzeć się pokusie włączenia ich do kolekcji pod byle pozorem, albo też i bez niego. Monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego powinny mieć spore znaczenie, zwłaszcza dla polskich kolekcjonerów. Choćby dlatego, że są bardzo cenione za granicą, więc niedobrze by się stało, gdybyśmy my o nich zapomnieli.
Poza tym, czy się to komuś podoba, czy nie, monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego są elementem naszej własnej historii. To właśnie te monety były jednym z najbardziej istotnych elementów przeprowadzonej przez Poniatowskiego reformy monetarnej. Ktoś złośliwie mógłby zauważyć, że i tak na niewiele to pomogło, bo oddaliśmy zaborcom kraj w lepszej kondycji, ale z drugiej strony, jest to doskonałe świadectwo, które pozwala nam sądzić o wartości podjętej wówczas próby.
Monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego na pewno są warte włączenia do kolekcji, przynajmniej w jakiejś skromnej reprezentacji, choćby dobrze wyglądającego grosza czy szeląga, niekoniecznie od razu musimy starać się znaleźć całą kolekcję i to jeszcze uszeregowaną rocznikowo. W pewnych kręgach numizmatyków panuje przekonanie, słuszne chyba zresztą, że włączenie nawet pojedynczej monety koronnej Stanisława Augusta Poniatowskiego do dowolnej kolekcji byłoby wyrazem szacunku dla rozpoczętej reformy, a także, co bardziej oczywiste, że podniesie wartość estetyczną w zasadzie każdej kolekcji, bo wszak mowa o jednych z najpiękniejszych monet, jakie kiedykolwiek były bite w jakimkolwiek zakątku świata. Warto więc włączyć monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego do kolekcji choćby i po to, żeby mieć się czym pochwalić.

 
0

Pierwsza powojenna złotówka.

Posted by admin on maj 9, 2011 in Numizmatyka

Jednym z pierwszych powojennych numizmatów, który zajął swoje stałe miejsce nie tylko w kieszeniach, ale i w kolekcjach monet była moneta o nominale jednego złotego bita w latach tysiąc dziewięćset dwadzieścia cztery- dwadzieścia pięć. Łączny nakład wyniósł wówczas czterdzieści milionów egzemplarzy, co zważywszy na wartość międzywojennej złotówki stanowiło ilość całkiem pokaźną.
Złotówka, znana lepiej jako „dziewczyna z kłosami”, jaką nazwę otrzymała w żargonie numizmatyków jest naprawdę piękną moneta o historycznym znaczeniu.
Jest to moneta o milimetr większa w kontekście średnicy od bitej rok wcześniej pięćdziesięciogroszówki, jednak waży tyle samo, ponieważ wykonana jest ze srebra próby siedemset pięćdziesiąt i posiada ząbkowany rant. Jednak to nie te cechy zadecydowały o niezwykłej popularności tej monety wśród kolekcjonerów. Monety obiegowe 1923-2009 były naprawdę bardzo różne: proste, bardziej skomplikowane, ładniejsze i brzydsze, ale niewiele było pięknych w swojej prostocie tak jak dziewczyna z kłosami.
Nawiasem mówiąc, nazwa żargonowa monety bierze się właśnie od rysunku awersu przedstawiającego młoda dziewczynę w chuście, patrzącą w lewo, gdzie umieszczone są cztery kłosy zboża.
Moneta ta miała bardzo dużą wartość jako moneta obiegowa, obecnie jeszcze większą zyskała jako kolekcjonerska, ponieważ nawet za monetę w trzecim stanie zapłacić trzeba ponad sto złotych, z stan menniczy wart jest około tysiąca. Takie legendarne monety obiegowe 1923-2009 nie są częste, jest ich zaledwie kilka, i w dużej mierze dlatego tak ważne jest, aby najpiękniejsze egzemplarze dziewczyny z kłosami mogły stać się dostępne dla wszystkich w muzeum, albo ogólnodostępnej kolekcji numizmatycznej- szkoda, aby tak wyjątkowa moneta trafiła jedynie do szuflady.
Niestety, motyw ten nie znalazł później godnego następcy, choć może to i lepiej, bo ciężko sobie wyobrazić, aby dziewczyna z kłosami miała reprezentować pracę ludu pracującego miast i wsi- nie byłoby to na pewno pozytywne zakończenie. O wiele lepiej jest, że pamięta się międzywojenną złotówkę jako jedną z najpiękniejszych monet obiegowych 1923-2009 i jako taka znajduje się w wielu kolekcjach, przechowywana zresztą nie tylko jako nieskazitelny stan menniczy, ale także jako prawdziwa moneta obiegowa, która przeszła przez wiele rąk, anim trafiła do kolekcji numizmatyka.

 
0

Pięćdziesiąt groszy – tajemnica braku znaku menniczego

Posted by admin on maj 2, 2011 in Numizmatyka

W roku 1867 Mennica Polska na ponad pół wieku zaprzestała swojej działalności. Dopiero w 1923 podjęto ponowną decyzję o przywróceniu warszawskiej firmy do życia, jednak, ze względu na stosunkowo długą przerwę, nie była ona wyposażona tak, jak inne mennice Starego Kontynentu, przez co niemożliwe było bicie monet niklowych. Mając to na uwadze polskie władze postanowiły poprosić o pomoc w produkcji monet trzy inne mennice znajdujące się w takich państwach jak Austria, Holandia oraz Szwajcaria. Okazało się, że do czasu modernizacji polskiej mennicy zlecanie wykonywania monet tym zagranicznym było jak najbardziej dobrym pomysłem. Przedsiębiorstwa wywiązywały się z kontraktów na czas, a jakość ich produktów była na poziomie satysfakcjonującym zleceniodawców.
Przyjrzyjmy się dla przykładu monecie produkowanej w każdej z tych mennic o nominale pięćdziesięciu groszy. Żadna taka moneta, o dziwo, nie posiada znaku menniczego, co kreuje liczne wątpliwości związane z ich dzisiejszą wartością kolekcjonerską. Nie wiadomo bowiem, które z tych odbitek były monetami obiegowymi, a które były monetami próbnymi.
Mimo tak prozaicznej zagadki opisywaną przeze mnie pięćdziesięciogroszówkę można spotkać w aż czterech wersjach. Każda różni się od pozostałych tylko w czterech określonych miejscach, a są to: w słowie „Groszy” zakończenie litery „S”, w słowie „Rzeczpospolita” zestaw znaków „Lit”, a także listki, jeden po prawej, drugi po lewej stronie monety.
Uważa się, że najrzadziej spotykanym wariantem tej pięćdziesięciogroszówki jest taki mający na awersie duże oczko w cyfrze „9”, wyraźną literę „L” w słowie „Rzeczpospolita” (praktycznie dotyka ona „I” znajdującej się obok) oraz ostro zakończony daszek litery „T” od prawej strony. Natomiast na rewersie znajdziemy po lewej stronie listek, który dotyka łodyżki, a po prawej stronie listek, który jest prosty i przycięty. W tej wersji monety znajdziemy również cienko zakończoną literę „S” w słowie „Groszy”. Podobny rewers posiadały monety bite w Wiedniu stemplem polerowanym.
W innej wersji tej monety znajdziemy na awersie w cyfrze „9” małe oczko, podobnie jak poprzednio – litera „L” niemalże przylega do sąsiedniej litery „I”, natomiast prawa strona daszku „T” jest jakby bardziej stępiona. Na odwrocie jeden listek jest odgięty w stronę obrzeża, a drugi listek ma lekkie przecięcie i jest nieco zgięty. Z dala od litery „R” znajduje się grubo zakończona litera „S”.
Pozostałe dwa warianty są w pewnym sensie miszmaszem tych dwóch wersji, które pozwoliłem sobie powyżej w skrócie opisać, toteż nie będę wdrażał się w detale; podejrzewam, że mogłoby to zaszkodzić czytelności i przejrzystości tekstu.

 
0

Grosz Królewiecki.

Posted by admin on kwi 25, 2011 in Numizmatyka

Jedną z monet obcych będących w obiegu na ziemiach polskich jest wybity przez Albrechta Hohenzollerna w mennicy w Królewcu grosz. Na pierwszy rzut oka jest to moneta niezwykle podobna do monety bitej przez Zygmunta Starego w mennicy w Toruniu, a jednak nie jest moneta fałszywą.
Wyjaśnijmy więc po kolei. Monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich przede wszystkim nie zawsze pochodziły ze strony władców którzy źle życzyli Polsce, albo też nie zawsze były pozostałością po wojnie. W przypadku tego grosza akurat możemy mówić o pomocy, jaką Albrecht Hohenzollern wyświadczał polskiej gospodarce. Wprawdzie nie była to jego dobra wola, ale jedno z postanowień Hołdu Pruskiego. I przede wszystkim: grosz Hohenzollerna, pomimo ogólnego podobieństwa różnił się od polskiej wersji pewnym istotnym szczegółem, a mianowicie orzeł, zdobiący awers monety, wybite ma na piersi „S”, symbolizujące oddanie się pod władzę Zygmunta Starego.
Moneta ta jest dość powszechnie spotykana w północnych częściach kraju, ale i w innych rejonach nie należy do szczególnych rzadkości, choć w porównaniu z polskim groszem tamtego okresu jest oczywiście sporo rzadsza.
Nie jest to bez wątpienia najpiękniejsza moneta obca będąca w obiegu na ziemiach polskich, ale jej znaczenie historyczne jest nie do przecenienia. Ostatecznie to właśnie w monetach często wyrażano poglądy i unaoczniano stosunki pomiędzy lennikiem a władcą. W ten sposób Albrecht Hohenzollern wyrażał swoje poddaństwo wobec Zygmunta Starego i jest to jedna z nielicznych monet, które nie przywodzą na myśl przegranych powstań, potajemnego podkopywania polskiej gospodarki przez słabszych sąsiadów, ale też nie dotarła na ziemie polskie bynajmniej przez przypadek, ale całkowicie celowo zaplanowano jej wybicie, co także jest swego rodzaju wyjątkiem.
Grosz królewiecki jest jedną z tych monet, które doskonale prezentują się w każdej kolekcji, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę jego znaczenie pozamaterialne- nie jest bowiem wcale najdroższa monetą kolekcjonerską i egzemplarz zachowany w całkiem przyzwoitym stanie można kupić nawet za niecałe sto złotych, jeśli trafi się na okazyjną cenę. W innym przypadku trzeba się liczyć z wyższym wydatkiem, ale też radość ze wzbogacenia swojej kolekcji o tę ważną historycznie monetę jest ogromna. A okazji można szukać wszędzie, bo jest to moneta często mylona z naszym rodzimym groszem z tamtego okresu, a więc monetą znacznie tańszą.

Copyright © 2012 Numizmatyka. All Rights Reserved.
Theme by Lorelei Web Design.